Udzielanie odpowiedzi na pytania zawarte w tytule zacznijmy od przykładów z czystej medycyny naturalnej, a potem przejdziemy troszkę do medycyny akademickiej. W czystej medycynie naturalnej termin „szampon bez chemii” oznacza rezygnację z gotowych, syntetycznych baz detergentowych na rzecz szamponów roślinnych (naturalnych substancji pieniących) lub metod mechaniczno-absorpcyjnych.
Oto gotowe przepisy na domowe
mycie włosów oraz przykłady naturalnych składników, które kupisz w sklepie z artykułami
ekologicznymi, ziołami oraz zdrową żywnością:
Domowe przepisy na szampony w 100% naturalne:
1. Szampon z mąki żytniej (metoda pielęgnacyjna dla
wrażliwców)
Mąka żytnia zawiera naturalne saponiny, witaminy z
grupy B oraz kwas pantotenowy. To doskonałe domowe serum, nie naruszające
bariery lipidowej i skutecznie łagodzące świąd.
Składniki: 3–4 łyżki mąki żytniej typ 500
do 720 (nie używaj mąki pszennej ani pełnoziarnistej, bo poskleja włosy),
ciepła woda.
Przygotowanie: Rozprowadź mąkę w ciepłej wodzie,
aż uzyskasz konsystencję gładkiej śmietany.
Stosowanie: Nałóż papkę na mokrą skórę głowy,
masuj przez 2-3 minuty. Zacznie tworzyć się delikatna, kremowa emulsja. Bardzo
obficie spłucz letnią wodą.
Więcej informacji o szamponie z mąki żytniej znajdziesz tu: https://naturalnieozdrowiu.pl/szampon-z-maki-zytniej-jak-go-stosowac/
https://jaknaturalnie.pl/domowy-szampon-do-wlosow-z-maki-zytniej-no-poo/
i jeszcze tu: 👇
https://cynicy.pl/szampon-z-dwoch-naturalnych-skladnikow-znajdziesz-we-wlasnej-kuchni/
Do mycia włosów kluczowy jest wybór mąki o jak najniższym
typie (od 500 do maksymalnie 720/750). Wyższe typy (np. mąka razowa typ 2000)
zawierają grube otręby, które działają jak peeling, ale koszmarnie trudno
wypłukać je z włosów. Niska mąka żytnia zawiera mnóstwo naturalnych saponin
(substancji myjących), witamin z grupy B i minerałów, a po zmieszaniu z wodą
tworzy gładką, łatwą do zmycia emulsję.
Szukając
certyfikowanej mąki ekologicznej (z zielonym Euroliściem na opakowaniu),
najlepiej sprawdzają się produkty z tradycyjnych, lokalnych młynów, które nie
dodają do mąki polepszaczy ani wybielaczy.
Krótka przypominajka tryhologiczna (Jak myć?)
Zawsze używaj letniej, a nie gorącej
wody
– gorąca
woda zaparzy mąkę i zrobi na Twojej głowie kluski (zamiast szamponu uzyskasz
zakalec)!
Spłukuj bardzo obficie – to najważniejszy krok naturalnego
mycia.
Zrób
płukankę octową – na koniec
zamknij łuski włosa wodą z dodatkiem ekologicznego octu jabłkowego, aby
przywrócić skórze odpowiednie pH.
2. Indianski szampon z glinki i aloesu (Głębokie oczyszczenie)
Glinka działa jak magnes na zanieczyszczenia i
toksyny, a aloes koi stany zapalne.
Składniki: 2 łyżki glinki zielonej (do
skóry przetłuszczającej się) lub glinki moroccan rhassoul (uniwersalna),
3 łyżki czystego soku z aloesu, kilka kropli olejku z drzewa
herbacianego (działa antyseptycznie).
Przygotowanie: Wymieszaj składniki w plastikowej
lub drewnianej miseczce (glinki tracą właściwości w kontakcie z metalem) na
jednolitą pastę.
Stosowanie: Wmasuj w skórę głowy, pozostaw na
3-5 minut (nie dopuszczaj do wyschnięcia) i dokładnie spłucz.
3. Odwar z orzechów piorących lub korzenia mydlnicy
(Tradycyjny szampon pieniący)
Mydlnica lekarska (Saponaria officinalis) oraz indyjskie orzechy (Reetha) to najbogatsze naturalne źródła saponin.
Składniki: 2 łyżki korzenia mydlnicy (lub 5 rozgniecionych orzechów piorących), 2 szklanki wody.
Przygotowanie: Gotuj zioła w wodzie na małym ogniu
przez około 15 minut. Odcedź i odstaw do ostygnięcia.
Stosowanie: Powstałym płynem polewaj głowę,
masując skórę (płyn będzie delikatnie się pienił). Pamiętaj, aby chronić oczy –
saponiny pieką.
Gotowe alternatywy z zielarni (100% roślinne)
Jeśli nie masz czasu na domowe receptury, w sklepach z medycyną naturalną szukaj czystych proszków ajurwedyjskich, które miesza się tylko z wodą:
Sikakai (Acacia concinna): Sproszkowane strąki krzewu z Indii. Ma naturalnie niskie pH, działa jak delikatny szampon i odżywka w jednym. Wspomaga walkę z łupieżem i stymuluje porost włosów.
Reetha (Sapindus
mukorossi):
Sproszkowane orzechy piorące. Dają najsilniejszą naturalną pianę, głęboko
oczyszczają skórę głowy z nadmiaru tłuszczu.
Ważna wskazówka naturalna: Po myciu włosów metodami domowymi
(szczególnie mąką lub glinką) warto zastosować zakwaszającą płukankę octową
(1 łyżka octu jabłkowego na litr wody). Zamyka ona łuski włosa, przywraca
kwaśne pH skóry głowy, nadaje blask i likwiduje ewentualne swędzenie.
👇Kilka rad o szamponach od zwolennika medycyny naturalnej 👇
PharmacerisH Stimupurin (polecam różne szampony tej firmy) opierają swoje działanie na zaawansowanym biologicznie czynniku wzrostu FGF oraz kofeinie, które działają na poziomie komórkowym mieszka włosowego. Zawiera syntetyczne substancje pomocnicze (np. polimery, akrylany), które ułatwiają aplikację. Może pomóc na wypadanie włosów, ale u osób z silnie podrażnioną skórą zawarty w nim mocniejszy detergent (Sodium Myreth Sulfate) może czasami nasilać świąd.
Emolium Dermocare jest znacznie bliższy filozofii naturalnej pielęgnacji. Wykorzystuje cukrowe, glukozydowe substancje myjące pozyskiwane z roślin. Skupia się na odbudowie bariery lipidowej za pomocą soku z aloesu, alantoiny i aminokwasów. Szampon ten doskonale likwiduje suchość i swędzenie skóry, co pośrednio może ograniczyć wypadanie włosów, jeśli było ono wywołane stanem zapalnym i drapaniem. Nie zawiera jednak typowych składników stymulujących cebulki do wzrostu.
Z perspektywy medycyny naturalnej oraz analizy składu chemicznego, oba wskazane produkty to zaawansowane preparaty apteczne (dermokosmetyki), a nie produkty w 100% naturalne czy ziołowe. Żaden z tych szamponów nie zawiera agresywnego SLS, jednak diametralnie różnią się one podejściem do problemu swędzenia skóry i wypadania włosów.
Oto szczegółowe porównanie obu produktów pod kątem
składu i działania:
|
Cecha |
Pharmaceris H Stimupurin |
Emolium Dermocare Nawilżający |
|
Baza
myjąca |
Sodium
Myreth Sulfate
(anionowy, średniej mocy, łagodniejszy od SLS). |
Lauryl
Glucoside, Decyl
Glucoside (bardzo łagodne, naturalne detergenty roślinne). |
|
Główne
działanie |
Stymulacja
wzrostu i hamowanie wypadania włosów. |
Intensywne
nawilżanie skóry głowy i łagodzenie świądu. |
|
Kluczowe
składniki aktywne |
Kofeina,
czynnik wzrostu FGF, niacynamid, biotyna, mocznik. |
Pantenol,
betaina, aloes, alantoina, mocznik. |
|
Dla kogo? |
Osoby z
łysieniem androgenowym, okresowym lub ze stresu. |
Osoby z
suchą, wrażliwą, atopową i mocno swędzącą skórą. |
Potencjalne przyczyny wypadania włosów i (lub) swędzenia skóry 👇
Świąd skóry połączony z wypadaniem włosów może wynikać
z co najmniej trzech różnych problemów zdrowotnych:
Łojotokowe Zapalenie Skóry (ŁZS) lub silny łupież: Nadmiar sebum i grzyby z rodzaju Malassezia wywołują silny świąd, a stan zapalny osłabia i zrzuca włosy.
Przesuszenie i naruszenie bariery hydrolipidowej: Spowodowane m.in. wcześniejszym używaniem szamponów z SLS, objawia się ściągnięciem, łuszczeniem i pieczeniem.
Łysienie
androgenowe z komponentem mikrozapalnym: Uwarunkowane hormonalnie wypadanie włosów, któremu
bardzo często towarzyszy tkliwość i swędzenie skóry głowy.
👇Główna przyczyna wypadania włosów? 👇
Wypadanie włosów to problem, którego przyczyn najczęściej szukamy w niewłaściwej pielęgnacji, złej diecie lub zaburzeniach hormonalnych. Istnieje jednak czynnik, który działa po cichu, wywołując prawdziwe spustoszenie na naszej głowie – to chroniczny stres. Choć nie widać go gołym okiem, jego biologiczny wpływ na zakorzenienie i kondycję pasm jest ogromny. Niezależnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, nastolatkiem, czy osobą starszą, fakty są takie, że jeśli się na wszystko denerwujesz, to będziesz łysieć albo siwieć (lub jedno i drugie). Do tego możesz dodać swędzenie głowy, hemoroidy, problemy ze snem, trawieniem i wiele innych dolegliwości. Takie są realia, że nieomylne „pępki Wszechświata”, które wszystkich wokół pouczają, wszystkim mówią, jak żyć i wszystko wiedzą najlepiej, same chorują, łysieją i często padają na zawał serca, zanim jeszcze zdążą wyłysieć do końca. No, ale Ty przecież wiesz najlepiej – co ja, skromny autor niszowego bloga, będę Cię tu pouczał ;)
Wszystko
sprowadza się do cyklu życia włosa, który składa się z trzech głównych faz:
wzrostu (anagen), zaniku (katagen) i spoczynku (telogen). W normalnych
warunkach około 80-90% włosów znajduje się w fazie intensywnego wzrostu. Kiedy
jednak organizm funkcjonuje w trybie ciągłego napięcia, nadnercza zaczynają
masowo produkować kortyzol – nazywany hormonem stresu.
Wysokie stężenie kortyzolu działa na mieszki włosowe destrukcyjnie. Powoduje przedwczesne, gwałtowne przejście włosów z fazy wzrostu bezpośrednio w fazę spoczynku. Zjawisko to nazywane jest łysieniem telogenowym. Włosy przestają rosnąć, a po około 2-3 miesiącach od stresującego wydarzenia zaczynają masowo wypadać – podczas mycia, czesania, a nawet dotyku. Stres dosłownie „zamraża” ich rozwój.
Długotrwałe napięcie nerwowe odbija się na włosach również na inne sposoby. Powoduje silny skurcz naczyń krwionośnych, przez co do cebulek trafia znacznie mniej tlenu i substancji odżywczych. Włosy stają się matowe, kruche i podatne na złamania. Ponadto stres nasila produkcję sebum, co u wielu osób prowadzi do rozwoju łojotoku, stanów zapalnych, a w konsekwencji do uciążliwego świądu skóry głowy.
Walka z
problemem wymaga cierpliwości. Ponieważ cykl telogenowy trwa kilka miesięcy,
efekty przeżytego stresu widzimy z dużym opóźnieniem. Dlatego oprócz wcierek
wzmacniających i delikatnych szamponów, kluczowym elementem terapii jest
wyciszenie układu nerwowego. Bez redukcji codziennego napięcia nawet najlepsze
kosmetyki nie będą w stanie trwale przywrócić włosom dawnej gęstości.
Na koniec taka ciekawostka.
Szukając informacji o Indianskim szamponie z glinki i aloesu możesz natrafić na
reklamę produktu o nazwie „PatanjaliNaturalny szampon do włosów” jest on niby fajny ale podam ci klika
szczegółów na jego temat:
Z perspektywy medycyny naturalnej, szampon Patanjali Kesh Kanti to bardzo ciekawy, ajurwedyjski wybór, który pod wieloma względami deklasuje tradycyjne, zachodnie szampony drogeryjne. Nie jest to jednak produkt w 100% wolny od chemii, mimo że opis na stronie reklamuje go jako „szampon bez substancji chemicznych”.
Indyjska marka Patanjali słynie z łączenia tradycyjnych
ziół z nowoczesnymi bazami kosmetycznymi. Oznacza to, że w środku znajdziesz
potężną dawkę genialnych roślin leczniczych, ale zawieszonych w standardowej,
płynnej bazie szamponowej (aby produkt miał formę żelu, dobrze się pienił i
miał długi termin przydatności).
Oto chłodna ocena tego produktu:
Co w nim zachwyca? (Bomba ajurwedyjska)
Skład pod kątem wyciągów roślinnych jest fenomenalny i
uderza dokładnie w Twoje problemy (swędzenie i wypadanie):
Bhringraj (Władca
Włosów): Jedno z
najważniejszych ziół w ajurwedzie na porost włosów, które hamuje ich wypadanie
i zapobiega przedwczesnemu siwieniu.
Reetha
(Orzechy piorące) i Shikakai: Naturalne źródła saponin, które delikatnie
oczyszczają, nabłyszczają i zmiękczają pasma.
Neem (Miodla
indyjska) i Kurkuma: Wykazują
silne działanie antyseptyczne i dezynfekujące – to one bezpośrednio uderzają w
przyczyny świądu i stanów zapalnych skóry głowy.
Aloes i Amla: Głęboko nawilżają, regenerują
naskórek i wzmacniają cebulki.
Gdzie kryje się ten „haczyk”?
Ponieważ produkt ma konsystencję płynną i sprzedawany
jest w butelce, indyjscy producenci (mimo napisu "naturalny")
zazwyczaj stosują w tej serii standardowe, syntetyczne surfaktanty (najczęściej
Sodium Laureth Sulfate lub Sodium Myreth Sulfate) oraz konserwanty.
Nie jest to więc produkt czysty chemicznie tak jak mąka żytnia czy glinka.
Werdykt: Czy warto go kupić?
Tak, jeśli szukasz kompromisu pomiędzy wygodą stosowania a
medycyną naturalną. Ze względu na bogactwo ziół przeciwzapalnych i
wzmacniających, zadziała na swędzenie skóry i porost włosów znacznie lepiej niż
zwykły szampon z drogerii.
Jeśli jednak Twoim celem jest całkowity detoks od
chemii, ten kosmetyk nie spełni tego warunku w 100% – wtedy znacznie lepszym
wyborem będą wspomniane wcześniej czyste, sproszkowane zioła Sikakai lub
Reetha, które mieszasz wyłącznie z wodą.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz